Dzisiejsza misja StoLatPąpiru i cel !Znaleźć jakiś
u
nikat w prezencie... Jaremka znalazła dla Magduli Kosaćce syberyjskie, dziko rosnące, schowały się w dzikiej, rzadko odwiedzanej łące. Skąd one tu, no stąd, że dziś są wyjątkowe urodziny, więc zakwitły. Kosaciec syberyjski występuje w całej Polsce ale w rozproszeniu, objęty jest ścisłą ochroną gatunkową i został wpisany na Czerwoną listę roślin i grzybów Polski jako narażony na wyginięcie. Nie ma co go wypatrywać na Mazowszu, w woj. łódzkim i Pomor
zu Zachodnim. Lubi łąki trzęślicowe i murawy bliźniczkowe. Drugi prezent to Klecanka rdzawonożna, gatunek często spotykany obecnie zaczyna zanikać, koszenie łąk ogranicza osie zdobywanie pokarmu i niszczy gniazda. Udało nam się wypatrzyć gniazdo o królową. Osa ta to owad, który żądli najboleśniej w Europie. W czterostopniowej skali bólu Schmidta osiąga wynik 3! To znaczy, że boli bardziej niż ukąszenie szerszenia. Nasza królowa była spokojna i zgodziła się użądlić każdego, kto wejdzie w drogę Pąpiru :) Sto lat Magduś Maggie, niech się spełni to, czego pragniesz i się nie zmieniaj!
Dziś Szybowisko było pełne szybowców, szybow
ników i miłośników tego sportu. Szybowiec to statek powietrzny, cięższy od powietrza, nie posiadający własnego napędu, czyli silnika. Szybowce latają dzięki sile nośnej na skrzydłach, odpowiednim wiatrom wznoszącym i prądom
termicznym, wyposażone są w
zautomatyzowane
skrzydła oraz stery poziomie i pionowe. Za ojca szybow
nictwa uważa się konstruktora z Anklam, miasta oddalonego od Polski o pół godziny. Otto Lilienthal konstruktor i oblatywacz pierwszych szybowców. Szybowisko to miejsce od lat kojarzone z szybownictwem, tuż
obok w Jeżowie Sudeckim konstruowano Grunau Baby, szybowiec, który spopularyzow
ał szybownictwo w okresie przedwojennym na świecie. Był tani w produkcji, a zatem
bardziej dostępn
y dla szerszej rzeszy potencjalnych nabywców. Grunau Bab
y wzbijał się dziś w powietrze kilka razy. Po wojnie w jeżowskim przedsiębiorstwie konstruowano seryjnie szybowce Jeżyk, Salama
ndra, Zefir 2A i B, Pirat 30C. Znaczące miejsce zajmował szybowiec Bocian, którego różnych wersji wyprodukowano w sumie 612 egzemplarzy. Dawno temu do konstrukcji szybowców wykorzystywano drewno i płótno,
do tej tradycji nawiązywał czeski szybowiec, dumnie prezentował się pod hangarem, dzisiaj nie szybował, niestet
y. Niby takie maleństwo a ponad 100 kg wagi. Dzisiejsze szybowce to konstrukcje kompozytowe, żywice, włókna szklane, włókna węglowe i kewlarowe. Maksym
alna prędkość ja
ką potrafi rozwinąć szybowi
ec to aż 350 km/h a dystans, który jest wstanie pokonać sięga 2000 km! Cały sekret tkwi w wykorzystywaniu mas
powietrza i korzystaniu z wznoszących fal ciepłego powietrza. W naszej kotlince panują doskonałe warunki do szybowania. Co na to szybowanie Jaremka ? Na początek trosz
kę nieśmiało, bo tłum i zamieszanie ale po chwili odkryła, że nie ma to jak cień pod skrzydłem:) Zupełnie urodzona
mieszkanka kotlinki, ze spokojem przyjmowała ryk silnika samolotu holującego szybowce, jakie to dla Jaremki ciekawe, że coś startuje, coś ląduj
e... Jaremka też zaciekawiła kilku pilotów, pytali, głaskali, uśmiechali się... Niezapomniane wrażenie słyszeć lądujący szybowiec, świszczący, śpiewający, niby takie małe coś a jednak robi wrażenie. Do kolekcji piękna żaglowców łapiących wiatr, koni w galopie, Chińskich grzywaczy w biegu i górskich widoków dokładamy szybowce kołujące pod chmurami. Przepiękna pasja i widowiskowy sport tak pięknie komponujący się z widokami na Góry Kaczawskie. Niech żałują Ci co nie byli !
Zielony, czarny, żółty, takimi szlakami
przyszło nam wędrować w sobotę. Pogórzem Karkonoskim i Izerskim, szlifując formę przed górami. Trasa autorska kapitana Fosza. Kilkanaście kilometrów lasami, wspaniała wyprawa. Wyszliśmy z Michałowic - wieś, która wg legendy została założona, przez trzech braci Michałów - uciekinierów religijnych z Czech :) Najpierw towarz
yszył nam Rudnik
z pyszną zimną wodą i Jastrzębce leśne, doskonałe na wątrobę, choroby wrzodowe, przeciwgrypowe, moczopędne i przeciwdrobnoustrojowe, pora zbierać, bo w lasach karkonoskich kwitną obficie. Jastrzębiec z rodziny astrowatych lu
bi lasy i skały, u nas mu chyba
dobrze, bo gdzie nie spojrzeć żółci się pięknie. Skał tu dostatek, wzdłuż
Rudnika i rzeki Kamiennej. Szlak zielony z Michałowic do Szklarskiej, na odcinku do rzeki Kamiennej jest raczej rza
dko odwiedzany, chociaż to droga bardzo przyjemna, lekka i pachnąca lasem, na dodatek miseczka z wodą płynie wzdłuż i łatwo się z niej napić. Polecamy wszystkim psim turystom. Potem było trochę pod górkę,szlakiem czarnym, czyli łącznikiem, Szklarską Porębą Dolną, w której panuje leniwy klimat wczasowy i przepiękna tradycyjna su
decka architektura oraz gościnność. Sielanka i nastrój
wakacyjny skończył się w lesie, ostro pod górę, mijali nas szaleńcy na rowerach, czy przeżyli, nie wiemy :) gnali jak huragan. Od dziś już wiemy, że Zbójeckie Skały oznaczają, że będzie już łatwiej i łagodniej :) Można się tu wspinać, kiedyś było to ulubione miejsce wycieczkowe, wspaniałe punkty widokowe na Karkonosze. Docen
iali to niemieccy mieszkańcy
nazywając to miejsce w XIX wieku Moltkfels, budując tu gospodę z noclegiem oraz wieżę widokową, do dziś pozostały jedynie smutne ruiny pomnika ku czci Helmutha Moltkego. Fleisch
ersteine to jedno z zapomnianych miejsc w Górach Izerskich, warte przypomnienia,
zwłaszcza, że kilka kroków dalej znajdują się sztolnie kopalni pirytu. Żółty szklak zaprowadził nas do Zakrętu Śmierci, to stały tras wycieczkowych, można tu dojechać i bez wysiłku zerknąć na panoramę Karkonoszy. My wolimy przyjść, wtedy widoki smakują bardziej :) W d
rodze powrotnej odwiedziliśmy
wspomniane sztolnie kopalni pirytu. Wydobywano tu surowiec do produkcji kwasu siarkowego wytwarzanego w miejscowej witrolejni Prellera. Najgłębsza sztolnia ma ok 100 m głębokości. W upalny dzień można się tu wspaniale schłodzić, pocz
uć tajemnicę
schowaną w ciemnościach kopalni i usłyszeć jakiegoś mieszkańca, który szura w dole. Kto tam mieszka, trudno powiedzieć, może tylko woda a może lis, borsuk, a może sam Duch Gór ? Kto ma ochotę może sam sprawdzić :) Szla
kiem, do domu wracały
zmęczone ciężką pracą konie zrywkowe, wielkie i
silne zwierzęta, które tutaj w górskim lesie trudno zastąpić maszyną. Te konie zawsze budzą nasz szacunek, kto przyglądał się na czym polega zrywka doskonale wie, że to nie jest łatwy chleb. Poszliśmy dalej, do Górzyńca na małą kąpiel w Małej Kamiennej i Piechowic. W Piechowicach zatrzymał nas wyścig kolarski Bałtyk-Karkonosze. Kibicowaliśmy pomarańczowym. Grzbiet Wysoki przeszłyśmy już prawie w połowie, czas na czeską część !

Jak wspaniale wygląda okolica po wczorajszej burzy, zieleń umyta, ptaki rozćwierkane a na dodatek dzień nieprzyzwoicie długi :) Słonko ostatnio tak krótko śpi, że można odwiedzić las, potok, pola i jeszcze znaleźć czas na pracę w Jaremczynie! Wszystko to tak
dzielnie ogarniają krótkie łapki Jaremki. Jak nie kochać tej istoty, która z zapałe
m i radością gna przed siebie. Z dzisiejszego spaceru w stronę Maciejowej przynosimy obrazek Rutewki orlikolistnej z rodziny jaskrowatych, na pogórzu karkonoskim gatunek typowy dla nadrzecznej olszyny górskiej. Rutewka występuje też w Japonii, Chinach, Rosji i Turcji. Pięknie
pachnie, podobnie do konwalii, jest mrozoodporna i mało
wymagająca, jej liści używano do barwienia wełny na żółto. Jeśli już o konwaliach mowa i ich zapachu to właśnie kwitnie Konwalijka dwulistna z rodziny szparagowatych. Piękne kwiaty zamienią się za jakiś czas w trujące owoce. Ziele konwalijki zawiera saponiny i glikozydy nasercowe, dlatego należy używać jej z rozwagą.
Zwiększa siłę, am
plitudy i szybkość skurczu mięśnia sercowego, oczyszcza drogi oddechowe, działa antyseptycznie (Różański). Konwalijka jest małego wzrostu, od 5 do 2
0 cm,tworzy piękne skupiska aż do piętra kosówki. Do tej samej rodziny co Konwalijka należy Kokoryczka okółkowa, na
zachodzie Polski dość rzadka, na pogórzu karkonoskim występuje na obszarach grąd
u środkowoeuropejskiego. Roślina trująca. Z niecierpliwością czekamy na niebieskoczarne owoce. A tymczasem pora zadymić na polu, zaorana ziemia to doskonałe miejsce na szaleństwa Jaremki. Ciekawe co rolnik zasiał, po czym się
niebożątko przebiegło... A się dowiemy jak wzejdzie, pewnie jakieś zboże pięknie f
alujące latem. Trzmiel kamiennik wytrwale zapyla kwiaty koniczyny łąkowej zwanej też koniczem. To od wieków znany środek moczopędny i wykrztuśny, uspokajający, wzmacniający naczynia krwionośne i cenna roślina pastewna. Zawiera dużo
białka i soli mine
ralnych. Wyborem Jaremki dzisiaj był Jastrun właściwy zwany też złocieniem, bardzo twarzowy i ozdobny kwiat, niektórzy mówią, że to margaretka. Należy do rodziny astrowatych i jest w pełni mrozoodporny. Jastrunom mówimy pa i pora do Jaremczyna. Młodzież z
parapetowej szkółki powoli wędruje na rabatki. Pier
wsze, na ochotnika zgłosiły nie nasturcje, rano jeszcze w doniczce a wieczorem już w Jaremczynie. Oby się przyjęły, okolica pieńka do tej pory była raczej nieprzyjazna, parę roślinek tam
poległo... Wschodzą dziadkowe warzywne zasiewy, rzodkiewka, fasolka... szczypiorek i coś tam jeszcze. Jest też nowa ławka, na której się Jaremce miło gawędzi z babcią o tym, jak trudno wychować dzieci, żeby na ludzi wyszły i co tu jeszcze w Jaremczynie posadzić. A na naszym niebie jakiś szpieg, pewnie helikopterianie sprawdzają jak truskawki i, czy będzie co zbierać:) Na koniec pozdrawiamy podróżujących do Bielska :)